„ale ja nie potrafię malować …”
Patrzysz na czyjś obraz i mówisz: „WOW, ale talent! Ja tak nigdy nie namaluję…”. I dalej tkwisz w błędnym kole. Kole zachwytu nad innymi i umniejszania sobie.
A ja Ci teraz mówię: PRZESTAŃ !
Mylisz się. Ty też możesz malować i eksplorować swoją kreatywność.
Na moich warsztatach pojawiają się kobiety, które myślą, że tylko coś tam pociapią farbą, ale to i tak nie będzie nic ciekawego, bo przecież one „nie potrafią malować”.
I jakie jest potem zdziwienie i radość, gdy okazuje się, że efektem ich procesu twórczego jest obraz spójny, ciekawy, przekazujący emocje, często bardzo efektowny wizualnie.
I co?
Nie potrafią malować?
Nie są kreatywne?
Pewnie, że potrafią!
Do malowania nie potrzebujesz tzw. „talentu”
Obraz namaluje każdy, kto tego pragnie lub potrzebuje. I ten obraz (choćby pierwszy) nie będzie byle jaki, a JAKIŚ- a to jest już bardzo dużo.
Fakt – obrazy malowane intuicyjnie, to nie są rzemieślnicze dzieła sztuki. I nie będę nikomu wmawiać, że to jest poziom ASP, bo nie jest.. sztuka intuicyjna ma zupełnie inny cel w sobie aniżeli zachwycać kompozycją, precyzją, techniką.
Sztuka intuicyjna ma uzdrawiać duszę, uspokajać, wyrażać emocje, wyciszać, opowiadać o tym, o czym nie chcemy mówić, odbijać nasze wnętrze, uczyć nas o sobie, dawać czas na refleksję, chwilę oddechu i po prostu nas cieszyć. Tak zwyczajnie.
A obrazy są efektem ubocznym tego procesu. Nie są celem samym w sobie. Są prezentem dla twórcy i dla odbiorców. Są niespodzianką, która cieszy i daje do myślenia.
I tak — Ty też możesz tak malować, mimo, że myślisz, że nie potrafisz.
Ty też możesz.
Bo do malowania wystarczy wrażliwość oraz chęć do twórczej zabawy i eksperymentów. Cała reszta (tj. estetyka, wyczucie kolorów, proporcji, kompozycji) przychodzi z czasem, z praktyką.
Żeby zacząć malować, nie potrzebujesz nic poza sobą.
I wiedz, że Twoja twórczość będzie równie niesamowita i jedyna w swoim rodzaju jak twórczość tych wszystkich ludzi, którymi się zachwycasz.
Obserwowałam to wielokrotnie w warsztatowej pracy z kobietami.
Widzę, jak każdy kolejny obraz jest śmielszy, odważniejszy i daje coraz więcej wiary w siebie i w swoją kreatywną naturę
A najpiękniejsze jest to, że te prace są naprawdę własne. Własne, bo malowane intuicyjnie — nie wynikają z kopiowania czegoś, co się nam podoba, ale z własnej, unikalnej wrażliwości, własnego głosu i odwagi, by go użyć.
To sztuka nieperfekcyjna, a autentyczna.
Sztuka intuicyjna — nieszablonowa, niepokorna, niepoprawna, ale jakże dobra, piękna i czysta w swej naturze.
P.S. Dziś nad ranem Renia podzieliła się na naszej kreatywnej grupie swoimi nowymi obrazami. Było to dla mnie impulsem do napisania, tego postu.
I to też jest piękne :). przekaz, który noszę w swoich myślach już tak długi czas, zostaje sformułowany pod wpływem impulsu -obrazów namalowanych intuicyjnie, nie przeze mnie, a Renatę – kobietę niezwykle kreatywną, niepokorną i zaskakującą.

